Zamek Lëkurësi nad Sarandą
20 lipca 20262 min czytania

Zamek Lëkurësi stoi na wzgórzu tuż za Sarandą — widać go z nadmorskiego bulwaru, a jednocześnie leży na tyle wysoko, że całe miasto kurczy się pod nim do rozmiarów makiety. Sama twierdza jest skromna: obwarowany dziedziniec z narożnymi wieżami, bez okazałego donżonu. Ale to jej położenie robi całą robotę. Stąd wybrzeże otwiera się w obie strony, a przy dobrej pogodzie widok sięga zaskakująco daleko w morze.
To raczej łatwe uzupełnienie dnia w Sarandzie niż cel, który wiele wymaga. Większość ludzi przyjeżdża na godzinę, obchodzi mury i zostaje dla światła.
Twierdza z konkretnym zadaniem
Zamek pochodzi z czasów osmańskich — wzniesiono go w XVI wieku, by strzegł zatoki i biegnącej niżej drogi do Butrintu. Układ jest prosty i praktyczny: zwarty kamienny prostokąt z wieżami ustawionymi tak, by kontrolować podejścia. Czas i burzliwa historia tego wybrzeża pozbawiły go dachu i nadgryzły mury, ale te wciąż stoją, i łatwo zrozumieć, dlaczego każdy, kto bronił tego brzegu, wybrałby właśnie to wzgórze.
Nie ma tu muzealnej otoczki — kasy biletowej ani tłumu przewodników. Wchodzisz, obchodzisz obwód murów, a ciekawe jest tyle samo otoczenie, co same kamienie.
Widok
To dla niego warto tu wjechać. Bezpośrednio w dole leży Saranda, jej zatoka wygina się w bladym łuku budynków i wody. Na południe ląd opada ku lagunie Butrintu i niskiemu, zalesionemu brzegowi w oddali; na zachód, po drugiej stronie cieśniny, przy dobrej widoczności z Morza Jońskiego wyrastają góry Korfu. Chodzi właśnie o tę skalę — miasto, wybrzeże i otwartą wodę ogarniasz jednym powolnym obrotem głowy.
Wśród ruin działa restauracja, więc zamiast stać przy murze można usiąść przy stoliku. To wygodny sposób, by patrzeć, jak zmienia się światło, choć sam widok jest darmowy dla każdego, kto po prostu wejdzie pod górę.
Jak dojechać i kiedy
Zamek leży zaledwie kilka kilometrów nad Sarandą, przy wąskiej drodze wspinającej się serpentynami po zboczu. Samochodem to krótki podjazd — jakieś dziesięć, piętnaście minut z centrum, dłużej, jeśli na ostrzejszych zakrętach traficie na jadących z naprzeciwka. Taksówki podjeżdżają tu bez problemu; pieszo to stromy i upalny marsz, lepszy na chłodniejsze godziny.
Przyjedźcie pod koniec dnia. Zamek zwrócony jest na zachód, ku morzu, co czyni go naturalnym miejscem w Sarandzie na oglądanie zachodu słońca, a godzina przed zmierzchem to moment, gdy wybrzeże i woda są najłagodniejsze. Warto być trochę wcześniej — obejść mury w dobrym świetle i usadowić się, zanim niebo się zmieni. Kto woli uniknąć towarzystwa, może przyjechać rano: zamiast zachodu dostanie czyste powietrze i pustą twierdzę.